Tak.. wiem. Muszę nad tym pracować. Po pierwsze nad tym żeby się nad sobą nie użalać. Z racji mich dysfunkcji za bardzo skupiam się nad tym co mi nie wyszło niż nad tym co może mi wyjść. Tak się stało, że znów wróciłam do 90,3 kg. Moje "super" założenie były super ale jakoś mi nie wychodziło.
Skoro dziś jest Poniedziałek to się świetnie składa bo dziś jest świetny dzień na rozpoczęcie czegoś nowego. Marzy mi się, że gdy pojadę w sierpniu na wakacje będę miała przynajmniej 10 kilko mniej!
Cel główny to oczywiście 54 kg i to życzy mi się, najpóźniej 21 marca 2013.
Cieszę się, że dziś poszłam biegać ( znów zrobić test) bo już dawno nie biegałam. Jutro rower a dziś jeszcze test brzuszków. Jest po 19 a więc dziś już nic nie zjem!
Dziś zjadłam 2 banany, jabłko, rogal, 2 bułki z serem, loda ( 190 kcal) nic obiadowego co?
Trudno! Muszę ponieść karę za te białe pieczywo i loda. Jeśli jutro na wadze będzie mniej to się zdziwię :)
Zajęcia się skończyły, wszystko zaliczyłam, ale oczywiście odczuwam pustkę, bo już nie ma się czego uczyć. Ale próbuję sobie znaleźć zajęcie pierwsze co zrobię to posprzątam w pokoju bo źle się czuję w takim syfie.
Jutro napiszę post o moich ostatnich zakupach które mam nadzieję pomogą mi stać się piękną...